Poznań

Jeśli nie masz zbyt dużo pieniędzy gotowych do wydania na podróże istnieją dwa rozwiązania. Jechać na dłużej z wciąż włączonych kalkulatorem w głowie, który dyskretnie będzie liczył czy zaraz nie zbankrutujesz lub wybrać się na krótką przygodę. Dwa dni bez ograniczeń. Ja jestem wierną fanką tej drugiej opcji. 
Odwiedziłam już wiele miast Polski, z Poznaniem było mi jednak zawsze nie po drodze. Po dwóch dniach tam spędzonych, jestem oczarowana. Architekturą i mnogością knajpek i restauracji. 


Ten przepiękny apartament znalazłam przypadkiem na Airbnb


Dark Restaurant 

Jednym z powodów naszego wyjazdu była chęć odwiedzenia jak największej ilości restauracji (udało się 6). Wśród nich znalazła się również nietypowa - Dark Restaurant. Dowiedziałam się o tym miejscu tuż przed wyjazdem, zrobiłam obowiązkową rezerwacje stolika i poszłam w nieznane. Koncept opiera się na jedzeniu w zupełnej ciemności. 
Na początku została z nami przeprowadzona rozmowa dotycząca naszych preferencji i alergii. Jest to niezbędne, gdyż nie mamy wpływu na podawane nam potrawy. Wybieramy tylko zestaw, jeden z trzech, bizzare food, mood food lub kuchnia europejska. Pierwszy ma być tym dla odważnych, kolejny wprawiającym nas w dobry nastrój, a w ostatnim chyba nie ma nic szczególnego
Ja wybrałam wersje hard, mój chłopak mood food. Wprowadzeni w ciemność absolutną na początku byliśmy zdenerwowani, nie tyle jedzeniem co wszechobecną czernią. Chyba nigdy wcześniej nie znalazłam się w miejscu, w którym nie widziałam zupełnie nic. 
Po trzydaniowej kolacji odbyliśmy spotkanie z szefem, który opisał nam zjedzone przez nas potrawy. 
Wśród moich znalazły się takie dodatki jak chipisy z pasikonika, pasztet z mózgu wieprzowego, końskie języki i kogucie jądra. Był szok, po części  jednak czułam się zawiedziona. Składniki jak najbardziej sprostały moim wyobrażeniom słów "dla odważnych'', samo jedzenie w ciemności również było świetnym doświadczeniem.  Nie usatysfakcjonował  mnie jednak smak. Uważam, że wytężone zmysły gości dają świetną możliwość dla kucharza by chwycić januszy za gardło i pokazać ile pysznych smaków nigdy jeszcze nie próbowali. Tu tego zabrakło. Podczas rozmowy z szefem wspomniałam nawet, czy to przypadek, że moja beza była tak klejąca że można by nią przyklejać obrazy do ścian, czy to kwestia wizji. Odpowiedział, że to jego sposób na zaskakiwanie gości. 
Cena kolacji dla jednej osoby to 120zł, za napoje płacimy osobno.

Uważam, że warto odwiedzić Dark Restaurant w ramach zmierzenia się z samym sobą, ze zmysłami. Pomysł jest świetny, jedzenie nie jest złe lecz jednocześnie jak dla mnie jest największym minusem tego miejsca.




#muzycznainspiracja





Komentarze